PSW vs PWA czyli jesienny kurs instruktorski w SZKOLE ZDROWIA

1 (1)

Na start garść faktów i zbieżności. Po pierwsze primo kurs rozpoczął się mistrzostwami (instruktorskie Mistrzostwa Polski) i zakończył się indoor kontestem w Warszawie. Po drugie secundo na obydwu stawiła się niezła grupka uczestników. Po trzecie zaś tertio obydwie zakończyły się bezapelacyjnym sukcesem!

Rozwijając tą myśl nadszedł najwyższy czas na rozbieżności. Rozbieżności zdecydowanie na korzyść nowych instruktorów, abiturientów kursu Polskiego Stowarzyszenia Windsurfingu, zorganizowanego na jastarniańskiej ziemi tzn. wodzie, przez zacną Szkołę Zdrowia. Otóż wiedzą oni wszystko o Bjórnie Dunkerbecku, kiedy on nie wie o nich nic… czyli 1-0.  Dalej wiedzą oni wszystko o trasie outer z bramką  czego nie wie Zosia Klepacka-Noceti (co było widać na Igrzyskach olimpijskich w Londynie, o których skąd inąd kursanci także wiedzą wszystko! Zatem 2-0  czyli de facto 3-0 ). Instruktorzy wiedzą wszystko o wietrze rzeczywistym zatem nie potrzebują wiatraków 4-0. Do tego nie boją się deszczu, bo nie są z cukru i nie musza pływać w hali, a to już miażdżące 5-0. Na koniec by nie dobijać ferajny z PWA , instruktorzy potrafią opisać każdy manewr pięknie słowami, to daje wynik 6-0 (przy okazji chętnie zobaczę jak ladaco z cyrku PWA opisze paszczą wykonywaną flakę czy szakę He He). I na wstrząsający koniec zwłaszcza dla PWA, nasi potrafią wszystkiego nauczyć i to z pożądanym skutkiem np. startu na hals 7-0 zwrotu uproszczonego na wiatr 8-0 czy jak wkręcić kursantowi, że lekcja była świetna… hm… to chyba 7-1?

Reasumując jesteśmy zdecydowanie lepsi od PWA i tego będziemy się trzymać! Z pozdrowieniami Komisja Szkolenia. Jastarnia A.D. 2014.

1 (2)